Home Sztuka przetrwaniaBezpieczeństwoAkcja – reakcja, czyli co trzeba umieć w samoobronie.

Akcja – reakcja, czyli co trzeba umieć w samoobronie.

Mad Leaf

Od wielu lat prowadzę szkolenia komercyjne z zakresu samoobrony z użyciem broni palnej i powiem szczerze — praktycznie większość osób noszących broń robi to „bo może” i tyle. Na proste, czasem wręcz elementarne pytania: „Co wtedy zrobisz?” — zapada krępująca cisza.

To nie ma prawa zadziałać w życiu…

Rzecz w tym, że aby być świadomym użytkownikiem, trzeba posiadać umiejętności. Jest to nieodzowny wymóg bezpiecznego przenoszenia broni, nie mówiąc już o jej użyciu w przestrzeni publicznej. Sama czynność przenoszenia, na którą większość ludzi nie zwraca uwagi, niesie ze sobą ryzyko zaboru broni.

Tak wiem, każdy pomyśli: no chyba nie ja!

Zwłaszcza kiedy strzelamy od okazji do papieru. A związek jest żaden.

Rzecz w tym, że aby być świadomym użytkownikiem, trzeba posiadać umiejętności.

Jeśli nie ćwiczysz konkretnych rzeczy, nie masz „softu” do takiego działania. To, co wydaje się, że wiem — nie znaczy, że umiem. W ten sposób przy pierwszej lepszej przepychance czy bójce — a ona jest dużo bardziej prawdopodobna niż konieczność użycia broni palnej — ta broń może zostać ci zabrana (sama próba zaboru nie jest przesłanką do jej użycia). A wtedy tylko łapy są środkiem przeciwdziałania.

Jeżeli już pojawi się przesłanka do użycia broni, to zazwyczaj nie dzieje się to w oderwaniu od interakcji z napastnikiem, jak na strzelnicy z tarczą. I co z tego wynika? Aby być świadomym, skutecznym i odpowiedzialnym użytkownikiem broni, niezbędne jest posiadanie umiejętności w zakresie unikania, deeskalacji, fizycznej walki, aspektów prawnych użycia i — na końcu — techniki posługiwania się bronią w dynamicznych sytuacjach z napastnikiem w roli głównej. Budowanie przekonania o umiejętności walki na podstawie samej wiedzy nawet brzmi… idiotycznie. Oczywiście mówimy o skuteczności, bo nosić „tak o” można zawsze. Potrzebujemy umiejętności stosowania wiedzy prawnej (aby właściwie reagować na okoliczności, a nie dopiero je analizować) oraz praktyki w zakresie świadomości sytuacyjnej — czyli zdolności interpretacji okoliczności i reagowania. Inaczej mówiąc: akcja–reakcja, a nie akcja–rozkmina.

Jeśli nie ćwiczysz konkretnych rzeczy, nie masz „softu” do takiego działania.

Na samym końcu, jeśli sytuacja będzie naprawdę poważna, niezbędne są umiejętności posługiwania się bronią w kontakcie z napastnikiem w realnych warunkach. Bez tego posiadamy jedynie umiejętność strzelania bez związku z rzeczywistością. W przeciwnym razie możemy zostać pobici, możemy mieć odebraną broń — która może być użyta przeciwko nam. Jest też przestrzeń na walkę czy użycie broni bez takich zasobów. Tyle, że wówczas największą wiarę pokłada się w samym posiadaniu klamki za paskiem. A warto pamiętać, że w całym spektrum zagrożeń, założenie, że użyje broni, to droga na skróty do przekroczenia granic obrony koniecznej.

Wydaje się łatwe, dopóki się nie spróbuje. Pewnie dlatego większość strzelców noszących broń ani nie chodzi na szkolenia prawne, ani nie trenuje sportów walki, ani nie uczy się rozwiązywać tych problemów zmieniającej się rzeczywistości, nadając treningom wymiar realny. W dynamicznych sytuacjach, pod wpływem silnego stresu, musimy umieć reagować bez namysłu — bo nie ma na to czasu albo nie mamy dostępu do wiedzy na poziomie neurologicznym — i często doświadczamy „zastygnięcia” lub zwyczajnej dezorientacji. Stoimy wtedy jak student pod drzwiami komisji, który — choć był przygotowany jak nigdy — właśnie zapomniał…

Niestety dobrych szkoleń w temacie można policzyć na palcach jednej ręki w Polsce. A łączącego te wszystkie aspekty — brak. Wszyscy robią „grupy”.

Oczywiście strzelectwo to rekreacja, sport i zabawa. Świetny sposób na spędzanie czasu, edukujący nas w zakresie broni w ogóle. I na tym można poprzestać. Nie chodzi o to, żeby uczyć się samoobrony, bo większości z nas nie jest to do niczego potrzebne. Ale jeżeli ją posiadamy i nosimy przy dupie, to warto wiedzieć, że praktyka użycia broni jest zupełnie odrębnym tematem i zaczyna się tam, gdzie zabawa się kończy.

Jeżeli są osoby zainteresowane uczestnictwem w takim cyklu szkoleń, od podstaw, w Warszawie — zapraszam do kontaktu. Namiary znajdziesz klikając na Autora.

Podobne wpisy

Zostaw komentarz