Home Sztuka przetrwaniaBezpieczeństwoCzy można bronić się przed funkcjonariuszem?

Czy można bronić się przed funkcjonariuszem?

Personal - Defence

Temat obrony koniecznej w relacji cywil funkcjonariusz publiczny, w szczególności funkcjonariusz Policji, jest jednym z najbardziej złożonych i najczęściej błędnie rozumianych zagadnień w polskiej praktyce prawnej. W dyskusjach publicznych, w komentarzach pod nagraniami z interwencji oraz w zeznaniach świadków i uczestników zdarzeń bardzo często pojawia się przekonanie, że obywatel ma prawo „bronić się” przed działaniami funkcjonariusza, jeżeli uzna je za niesłuszne lub niezgodne z prawem. Tymczasem rzeczywistość prawna jest znacznie bardziej skomplikowana.

W ostatnim czasie analizując kilka opinii dotyczących zastosowania środków przymusu bezpośredniego przez funkcjonariuszy Policji, zwróciłem uwagę na pewien powtarzający się mechanizm. W wielu przypadkach spór nie zaczyna się od samego użycia środków przymusu bezpośredniego. Zaczyna się wcześniej na etapie komunikacji pomiędzy funkcjonariuszem a osobą, wobec której prowadzona jest interwencja. W nagraniach z kamer nasobnych, monitoringu lub telefonów komórkowych często można zauważyć moment, w którym osoba kontrolowana zaczyna pełnić rolę jednocześnie komentatora, specjalisty od taktyki policyjnej i eksperta prawa. Wtedy napięcie bardzo szybko eskaluje.

Z punktu widzenia prawa warto jednak postawić pytanie znacznie bardziej fundamentalne: jakie realne możliwości działania ma obywatel w trakcie interwencji policyjnej?

Obowiązek podporządkowania się poleceniom funkcjonariusza.

Polskie prawo przewiduje jasną zasadę obywatel w trakcie interwencji ma obowiązek podporządkować się poleceniom wydawanym przez funkcjonariusza publicznego w granicach jego kompetencji. Podstawą prawną jest przede wszystkim art. 15 ust. 1 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji, który stanowi, że policjanci wykonując czynności służbowe mają prawo m.in. do:
-legitymowania osób w celu ustalenia ich tożsamości,
-zatrzymywania osób,
-dokonywania kontroli osobistej,
-wydawania poleceń określonego zachowania się.
Jednocześnie art. 15 ust. 3 tej ustawy wskazuje, że osoby znajdujące się w miejscu wykonywania czynności przez policjantów są obowiązane podporządkować się wydawanym poleceniom, o ile mieszczą się one w granicach prawa.
Z perspektywy praktyki oznacza to bardzo prostą, choć dla wielu osób trudną do zaakceptowania zasadę:
legalność polecenia funkcjonariusza co do zasady weryfikuje się później, a nie w trakcie interwencji.

Dwie realne drogi działania obywatela

Jeżeli obywatel uważa, że funkcjonariusz przekroczył swoje uprawnienia lub działał niezgodnie z prawem, w praktyce ma dwie możliwości.

Podporządkować się poleceniom i dochodzić swoich praw później

Jest to rozwiązanie najbardziej racjonalne z punktu widzenia prawnego.

W polskim systemie istnieje kilka ścieżek kontroli działań funkcjonariuszy:

1. Zażalenie na zatrzymanie
Podstawa prawna: art. 246 §1 Kodeksu postępowania karnego.
Osoba zatrzymana ma prawo złożyć do sądu zażalenie na:
zasadność zatrzymania,
legalność zatrzymania,
prawidłowość jego przeprowadzenia.
Sąd bada wtedy czy interwencja była zgodna z prawem.

2. Skarga na czynności funkcjonariusza
Podstawa prawna: art. 227 Kodeksu postępowania administracyjnego.
Skargę można złożyć do:
komendanta jednostki Policji,
Biura Spraw Wewnętrznych Policji,
Rzecznika Praw Obywatelskich.

3. Zawiadomienie o przekroczeniu uprawnień przez funkcjonariusza
Podstawa prawna: art. 231 §1 Kodeksu karnego, który penalizuje przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.

4. Roszczenia cywilne
Jeżeli doszło do naruszenia dóbr osobistych lub szkody, możliwe jest dochodzenie roszczeń na podstawie art. 417 Kodeksu cywilnego (odpowiedzialność Skarbu Państwa za niezgodne z prawem działania organów władzy publicznej). W praktyce oznacza to, że obywatel ma realne narzędzia prawne do kwestionowania działań funkcjonariuszy ale dzieje się to po zakończeniu interwencji, a nie w jej trakcie.

Stawianie oporu w trakcie interwencji

Druga droga, którą niestety często wybierają osoby uczestniczące w interwencji, polega na odmowie wykonania poleceń, fizycznym oporze lub eskalacji konfliktu.
Z punktu widzenia prawa niesie to bardzo poważne konsekwencje.
Najczęściej pojawiają się wtedy zarzuty z kilku przepisów Kodeksu karnego.
Art. 222 §1 Kodeksu karnego – naruszenie nietykalności funkcjonariusza publicznego
„Kto narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.”
Art. 223 Kodeksu karnego – czynna napaść na funkcjonariusza
Jeżeli dochodzi do bardziej agresywnego działania wobec funkcjonariusza, np. uderzenia lub użycia niebezpiecznego narzędzia.
„Kto dopuszcza się czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.”
Art. 224 §2 Kodeksu karnego – zmuszanie funkcjonariusza do zaniechania czynności
„Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego do zaniechania prawnej czynności służbowej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”
Art. 226 §1 Kodeksu karnego – znieważenie funkcjonariusza publicznego
W praktyce bardzo często pojawia się przy eskalacji słownej.

Dodatkowo w przypadku wykroczeń stosowany bywa także art. 65 Kodeksu wykroczeń, który penalizuje odmowę podania danych osobowych podczas legitymowania.

Środki przymusu bezpośredniego

Jeżeli osoba nie podporządkowuje się poleceniom, funkcjonariusz może zastosować środki przymusu bezpośredniego na podstawie ustawy z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej.

W katalogu środków znajdują się m.in.:
siła fizyczna, kajdanki, pałka służbowa, środki chemiczne, paralizator.
Zgodnie z art. 6 tej ustawy, środki przymusu bezpośredniego mogą być stosowane m.in. w celu:
wyegzekwowania polecenia wydanego przez funkcjonariusza,
przeciwdziałania naruszeniu porządku publicznego,
pokonania czynnego oporu.
Z perspektywy praktycznej oznacza to jedną rzecz.
Jeżeli obywatel podejmuje opór, funkcjonariusz nie ma obowiązku odstąpić od czynności. Wręcz przeciwnie -przepisy zobowiązują go do doprowadzenia interwencji do końca.
Jeżeli jeden patrol nie jest w stanie tego zrobić, na miejsce przyjeżdża wsparcie.

Czy cywil może powołać się na obronę konieczną wobec policjanta?

Teoretycznie tak, ale tylko w bardzo wąskich i wyjątkowych sytuacjach.
Podstawą prawną jest art. 25 §1 Kodeksu karnego, który definiuje obronę konieczną jako odparcie bezpośredniego, bezprawnego zamachu na jakiekolwiek dobro chronione prawem.
Kluczowe są tutaj dwa elementy:
1 zamach musi być bezprawny,
2 reakcja musi być konieczna do jego odparcia.
W praktyce oznacza to, że obrona konieczna wobec funkcjonariusza publicznego nie jest wyłączona przez prawo. Jeżeli działanie funkcjonariusza stanowi bezprawny, bezpośredni zamach na dobro chronione prawem, obywatel może powołać się na art. 25 §1 Kodeksu karnego. W praktyce jednak sytuacje takie należą do wyjątkowych, ponieważ interwencja funkcjonariusza korzysta z domniemania legalności działania organu państwa, a sądy bardzo restrykcyjnie oceniają przesłankę bezprawności zamachu w takich przypadkach.
Są to jednak sytuacje skrajne i w praktyce bardzo rzadko uznawane przez sądy.

W ogromnej większości przypadków sądy uznają, że interwencja funkcjonariusza korzysta z domniemania legalności, a obywatel powinien podporządkować się poleceniom, a dopiero później dochodzić swoich praw.

Eskalacja – problem obu stron

Analizując nagrania z interwencji widać jeszcze jeden element, który rzadko pojawia się w dyskusjach prawnych – psychologia sytuacji.
Interwencja policyjna jest sytuacją stresową dla obu stron.
Funkcjonariusz działa pod presją procedur, odpowiedzialności i potencjalnego zagrożenia.
Osoba kontrolowana często czuje się niesprawiedliwie potraktowana, poniżona lub zagrożona.
W takich warunkach bardzo łatwo o eskalację.
Dlatego w mojej ocenie są tu dwa równoległe obszary wymagające refleksji.
Z jednej strony służby powinny być szkolone w zakresie deeskalacji konfliktu, komunikacji i obniżania napięcia w trakcie interwencji.
Z drugiej strony obywatele powinni mieć większą świadomość prawną, co w rzeczywistości może ich spotkać w trakcie konfrontacji z funkcjonariuszem.
Bo bardzo często scenariusz wygląda tak samo.
Najpierw pojawia się spór słowny.
Potem odmowa wykonania polecenia.
Potem fizyczny opór.
Potem środki przymusu bezpośredniego.
Potem zarzuty karne.
I pytanie, które pojawia się na końcu tej drogi jest bardzo proste.
Czy naprawdę było warto?
Bo z perspektywy prawa i praktyki procesowej najczęściej efekt jest taki, że:
-funkcjonariusze wykonują swoje czynności,
-obywatel trafia do radiowozu, a później latami mierzy się z konsekwencjami prawnymi.

Dlatego chciałbym zapytać Was zarówno osoby cywilne, jak i funkcjonariuszy.
Czy w trakcie interwencji warto „walczyć o rację” tu i teraz?
Czy może racjonalniej jest podporządkować się poleceniom i dochodzić swoich praw już na drodze prawnej?

A może problem leży jeszcze gdzie indziej w braku wzajemnego zrozumienia i w eskalacji napięcia, które zaczyna się często od kilku niepotrzebnych słów?
Jestem ciekaw Waszych doświadczeń i opinii.

Podobne wpisy

Zostaw komentarz